I znowu te Włochy... Chyba powinnam tam kiedyś pojechać! W tej książce poznajemy ich bardzo konkretną cechę - romantyczność. I to nie w ckliwym wydaniu. Również nie tylko mając dla kogo być romantycznym, bo przecież w samotności to uczucie też można odczuwać. Zapewne nie jest to tak przyjemne, czasem może prowadzić do melancholii, zadumy, może nawet smutku, ale też może rozbudzić pewną nadzieję na przyszłość.Kirsty jest w związku. Ale romantyzmu w nim brak. Trudno jej stwierdzić czy jest szczęśliwa z Joe. Jest im razem dobrze, właściwie nie ma powodu, żeby narzekać, a jednak... Jako dziennikarka jedzie do Wenecji, do Akademii Miłości, gdzie udając singielkę uczestniczy w tym "romantycznym" kursie. poznaje Dante, który szybko staje się jej marzeniem. Marzeniem mężczyzny. Ale czy po nie sięgnie? Czy jednak zostanie wierna Joe? To wcale nie jest takie oczywiste.
A co z pracą? Z artykułem? Czy pozostanie lojalna wobec nowych znajomych, przyjaciół, czy jednak to praca jest najważniejsza i wykona dobrze zlecenie? Dobrze, że czasem nagle pojawia się trzecie rozwiązanie.
Pozostaje jeszcze Kier - brat Kirsty. Nieszczęśliwy z powodu utraty miłości. Cinzia zachowała się wobec niego okrutnie. Choć to też okazuje się bardziej skomplikowane. Bo tak naprawdę wcale nie jest ona czarnym charakterem.
Książka pozostawiła ciepło w moim sercu. Mam nadzieję, że w Waszych również.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz