Miałam nadzieję rozprawić się ze swoją wewnętrzną jędzą, którą dobrze znają inni. Tą jędzą, która sprawia, że denerwuję ludzi ze swojego otoczenia. Okazało się jednak, że ta jędza jeszcze we mnie pozostanie...
Poradnik ma za zadanie pomóc rozprawić się z tą częścią mnie, która m n i e wyniszcza. Tą, która mnie gnębi i sprawia, że moje samopoczucie znacznie się pogarsza.
Czy pomogło? Czy po przeczytaniu czuję się silniejsza, nie załamuję się porażkami, jestem dla siebie dobra niezależnie od tego czy poniosłam zwycięstwo czy upadek? Może nie w 100%, ale na pewno dała mi do myślenia i coś tam się we mnie zmieniło. A to już coś.
Choć tytuł mnie zmylił i oczekiwałam czegoś innego to nie był zmarnowany czas. Skupiłam się na czymś, co mnie zadręcza, wyniszcza i mam nadzieję, że pomoże mi to w kryzysowych sytuacjach w przyszłości.
Brakowało mi treści. Bo o ile w pierwszej części chodziło o zdobywanie, o tyle tutaj... jak już się pogodzili to nic wielkiego się nie zadziało. Wydaje mi się też, że książka była za grzeczna - jak na erotyk oczywiście. Ale może ja się czepiam, bo za dużo ich ostatnio przeczytałam?
Rachel jest zakochana w Malcolmie. Malcolm - uwielbiany przez wszystkie kobiety - nagle zmienia styl życia dla tej jednej (czyli nic nowego...). I tak czytamy jak ona go uwielbia, jak on ją ubóstwia, jak oni się kochają. Zabrzmiało nudno, bo też trochę tak było. I tylko namiętne sceny lekko unosiły tę książkę do góry. Bo poza nimi, niczego w niej nie było.
Dostałam w tej książce to, czego po niej oczekiwałam. To dobrze, chociaż żałuję, że nie dostałam nic więcej.
Książka jest typowa dla swojego gatunku. Podobało mi się, że wybuch emocji i namiętnych doznań między głównymi bohaterami nie nastąpił od razu. A kim są ci bohaterowie?
Rachel jest dziennikarką i jej aktualnym zadaniem jest rozpracowanie znanego wszystkim playboya, czyli Malcoma Sainta. Napisanie artykułu wiąże się z poznaniem mężczyzny. I jak to zwykle bywa w książkach - on okazuje się mieć głębsze uczucia i nie jest tak powierzchowny jak się większości wydaje, ona - raczej skromna i wycofana daje się ponieść uczuciom i podąża za mężczyzną i wreszcie oni - stają się parą. Też nie zaskoczy fakt, że pojawi się zamieszanie, z którego... no właśnie. Będą razem czy nie? W tej książce nie ma na to odpowiedzi. Trzeba przeczytać drugą część, ale chyba możemy spodziewać się jedynego możliwego zakończenia.
Poezja po raz pierwszy u mnie. Każda strona, każdy wers, każde słowo jest bardzo głębokie. Książka jest przesiąknięta emocjami. Sprawia, że pojawiają się w nas uczucia - znane uczucia, ale przeżyte inaczej, dotkliwiej. I choć czytając, czułam, że przeżywam to "obok" a nie osobiście (może jeszcze nie osiągnęłam takiej dojrzałości, dla jakiej przeznaczona jest książka), to cieszę się, że ją poznałam. Miłość, ból, cierpienie, przebaczenie, samotność... to uczucia i stany uniwersalne - każda, może nie wszystkich, może tylko części z nich, może w różnym stopniu - jedne bardziej, drugie mniej intensywnie, ale na pewnym etapie życia ich doświadczy. Dlatego właśnie myślę, że warto przeczytać.
Mam wrażenie, że była mądrzejsza niż pierwsza część. Bardziej... dająca do myślenia. I z morałem.
Treść "kręciła się" wokół kobiet - zgodnie z tytułem. Bywało wulgarnie, ale nie tak jak w pierwszej części. Powiedziałabym, że wulgarność mieściła się w normie. :)
Sens książki pozostał niezmieniony: Praca. Seks. Klub. I tak w kółko. I już nie będę pisała, że moim zdaniem nie odzwierciedla to rzeczywistości w skali 1:1. Może nawet trochę uwierzyłam, że w niektórych kręgach może tak być. No cóż...
Witamy w świecie korporacji. Dacie radę?
O istnieniu książki słyszałam od dawna. Opinie o niej też. Nie były zbyt pozytywne więc ociągałam się z jej przeczytaniem. Ale teraz, kiedy wiem skąd to zbulwersowanie u części Czytelników muszę przyznać, że nie bolało tak bardzo. :)
"Szczera spowiedź trzydziestokilkulatka - pracownika jednej ze szklanych warszawskich korporacji" - tak czytamy na okładce książki. Co ja na to? Jeśli to jest prawda, to to była bardzo szczera spowiedź. Ja podeszłam do książki z przymrużeniem oka. Nie chce mi się wierzyć, żebyście, panowie, tak się zachowywali. Żeby takie zachowanie było czymś codziennym. A może ja za mało jeszcze o życiu wiem i mało żyję w korporacyjno-klubowym świecie? Sama nie wiem...
Cóż o książce? Chyba niewiele mam do powiedzenia. Było wulgarnie - bardzo. Więc jeśli kogoś nie bawią przekleństwa i zachowanie... no właśnie - wulgarne - to na pewno będzie w grupie przeciwników książki i nie polecam tym osobom jej przeczytania. Jeśli zaś poczucie humoru nie jest zbyt pruderyjne i grzeczne, czemu nie? Czasem dobrze jest przeczytać coś mniej ambitnego a bardziej głupiego. I trochę o niczym - chociaż podobno to o życiu współczesnego młodego mężczyzny więc sformułowanie "o niczym" nie jest tu najtrafniejsze, ale jak przeczytacie to zrozumiecie.
Jak to podsumować? Zaczynam czytać "Pokolenie IKEA. Kobiety." więc nie czytało mi się źle. :)
Druga część trylogii. Inna niż pierwsza, co nie oznacza, że gorsza. Inność polega na nowych emocjach. Na rozdarciu pomiędzy dwoma mężczyznami - pomiędzy miłością a namiętnością. To rzeczywiście jest istotą tej części, ale nie sposób się przy tym nudzić. Autorka postarała się o namiętne sceny - no, w końcu taka kategoria książki - ale też wytworzyła klimat, który pozostał z pierwszej części. Mam na myśli nie tylko namiętność i intensywność doznań, ale także nastroju i otoczenia. Może to przez Włochy, którymi ja niezmiennie jestem zauroczona - bardzo możliwe - jednakże już sam Rzym przyprawiał mnie o dreszcze. A to co miało miejsce w tym Wiecznym Mieście to już inna historia...
Przeczytałam głośno to, co napisałam powyżej. Mam wrażenie, że brzmi jak opis taniego harlequina. I nawet jeśli trochę tak jest, to historia zadziała się w Rzymie więc przymrużam na to oko. :)